RSS
 

Po wyjeździe

20 wrz

Emocje wciąż są tu, o, wewnątrz. I  te emocje przekazać się będę starała – zarówno Słowem, jak i fotografią czy dźwiękiem.


Na chwilę obecną pragnę zaprosić Was na audycję radiową, która będzie miała miejsce jutro i pojutrze. Moja historyczka, opiekun w konkursie, niestety nie mogła uczestniczyć w wyjeździe, dlatego pojechała ze mną paniKA (AK to inicjały tejże kobiety). Sympatyczna osoba, moja wychowawczyni, nauczyciel wosu, a zarazem redaktor naczelny. Postanowiłyśmy poświęcić wyjazdowi aż dwie audycje.

 

Audycje odbędą się we wtorek i środę od 17:00 do 19:00 w internetowym radio www.radiozory.pl. Zachęcam do słuchania!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Gala podsumowująca – fotorelacja

29 cze
Były sekundy ciszy, czarne koszulki symbolizujące jedność, zapadające w myśli słowa. Były oklaski, były dyplomy, był śpiew i gra.  No i były również bleski flesza, a jakże! Jako że o wiele swobodniej czuję się po drugiej stronie obiektywu, postanowiłam właśnie fotografiami  upamiętnić tamtą uroczystość.






Zdjęcia te (trochę większe) można znaleźć także tutaj.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cud

15 cze
Zawsze, gdy udaje się spełnić jakieś marzenie, człowiek jest w takim lekkim amoku. No bo, jak to – udało się? Naprawdę!?… A potem jest krzyk i zgrzytanie zębów. Z radości, oczywiście!


To niesamowite, niesamowite i jeszcze raz powtórzę – niesamowite! Jakimś "cudownym cudem" udało mi się znaleźć wśród szczęśliwców, jakieś nadprzyrodzone moce sprawiły, iż to wszystko stało się realne. I ciąglę mrugam oczami ze zdziwienia, bo niesamowite jest też to, iż dzięki pisaniu i wygranemu konkursowi po raz drugi udaje mi się wyjechać – za pierwszym razem była to Anglia i tematy związane z hospicjum (a także chociażby zwiedzanie ślicznego Yorku). Teraz – miejsca zbrodni katyńskiej, Wilno i cała masa innych interesujących miejsc. Aż powótrzę po raz kolejny: nie-sa-mo-wi-te!

Jak to się dowiedziałam?
W poniedziałek jechałam do Warszawy, na trzydniową wycieczkę. Godzina była mordercza, bo gdzieś przed czwartą był wyjazd. Dzień wcześniej miały miejsce koncerty, musiałam zrobić jako dziennikarka materiał, a później poszłam do znajomych i od nich bezpośrednio na ten morderczy, ranny autobus. Dosłownie kilka minut przed tym, zanim wyszłam z domu, zerknęłam na moment na jakąś stronę, włączył mi się jakoś ten blog i pomyślałam: "Hm, wejdę, ciekawe, czy coś już napisali". I, viola – napisali! I to jeszcze jak! Jejku-jej, ja wiem, to poważny temat, poważny konkurs, a ja w związku ze swoim wiekiem powinnam powoli stawać się poważnym człowiekiem, noale – radości i śmiechu ze szczęścia ukryć nie potrafiłam, hyh.

…i co dalej?
We wtorek odbędzie się oficjalna uroczystość, na pewno wrzucę jakieś zdjęcia, na pewno napiszę jakąś relację. Przedtem chciałabym napisać ten jeden zaległy tekst, który tak ciągle odkładam i odkładam, a już dawno-dawno powinien ujrzeć światło dzienne. Ale coś z tym odkładaniem jest, oj, jest. O samym konkursie dowiedziałam się jakoś miesiąc przed zakończeniem, ale, mówiąc szczerze, nie ciągnęło mnie. Katastrofa w Smoleńsku była takim kopem, takim wewnętrznym kopem, który zmusił do działania. I zabrałam się. Co prawda dwa dni przed końcem, noale…

Wrześniowy wyjazd
Wyjazd ma miejsce w trzecim tygodniu września. To dla mnie ważne z dwóch powodów. Pierwszy to sprawa wewnętrzna, emocjonalna – historia siedzi  we mnie, gdzieś tam, w środku. Wiem, że to wyjazd wymagający silnej psychiki, wyjazd, który porusza wrażliwość, te wszystkie cechy. O uczuciach, o emocjach pisać trudno, ale postaram się, będę się starała. Właśnie – pisać. Na początku wspominałam, iż pisanie to moja pasja, dziennikarstwo to moja pasja, historia to moja pasja. I to jest właśnie drugi ważny powód – będę mogła wszystko naocznie zobaczyć, zrobić zdjęcia, rozmawiać z ludźmi. I wszystko, wszystko będę starała się umieszczać tutaj, by też mieć jakąś malutką, malusieńką cegiełkę w sprawie katyńskiej.


Wszystkim, którzym – jak mi – udało się znaleźć wśród tych szczęśliwców, serdecznie gratuluję! (Ha, część mych faworytów także się zakwalifikowała, więc im skrycie gratuluję niemalże podwójnie). I gratuluję też tym, którzy wzięli udział w konkursie i spróbowali swoich sił – bo tutaj najważniejsza jest pamięć, pamięć o historii, ot!


PS Tak w ogóle, bardzo miło zdziwiłam się, czytając podsumowanie konkursu i to, że – co prawda nie podając adresu, ale jednak – napisali (dziękuję!). Zresztą, zobaczcie sami:


 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przyszłość?

17 maj
Moi kochani, strona powstała na konkurs. Jednakże na początku zastrzegałam się, że blog nie jest tylko blogiem przeznaczonym li i wyłącznie do tego celu – zdanie to wciąż podtrzymuję.


Od maja nie pojawiło się tutaj nic nowego, bo chciałam uzbierać jeszcze więcej materiałów i dać sobie trochę czasu na znalezienie czegoś nowego.

Czas i terminy
Teraz, kiedy termin konkursu minął, nie jestem goniona jak szaraczek przez myśliwych; nie muszę liczyć się z jakimkolwiek terminem. Będę starała się umieszczać teksty jak najczęściej i jak najobficiej, choć to uzależnione będzie od uzyskanych materiałów i mego czasu. Gdyby ktoś miał pomysł na nowy wątek, nowy temat, zachęcam do napisania. Nowy tekst na tym blogu ukaże się w ciągu najbliższego miesiąca.

Konkurs?
Bloga prowadzić będę dalej. Już może nie z częstotliwością dziesięciu tekstów na dzień, ale jakiś raz na jakiś czas na pewno się pojawi. Wśród osób, które stworzyły strony internetowe, mam swoich faworytów (lista tutaj w zakładce "Pamięć o Katyniu" po stronie lewej). Na niektórych znalazłam bardzo interesujące teksty i materiały, na innych ciekawe rozwiązania graficzne – a na kolejnych i jedno, i drugie. Ha, pozostaje mi tylko trzymać kciuki, co z radością i z uśmiechem teraz czynię. A co!

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Daleki Chatyń

30 kwi



Chatyń, Khatyn, Katyn… jakże podobne wydaje
się to do słowa „Katyń”, prawda?

 


W latach osiemdziesiątych Richard
Nixon odwiedził Związek Sowiecki, między innymi pomnik Bohaterów w Chatynie koło
Mińska na Białorusi. Zbudowany został, by upamiętnić ludność, która została
wymordowana przez Niemców w czasie wojny.


 

Manipulacja słowem


W notatkach prasowych czy
jakichkolwiek innych informacjach medialnych różnie nazwę „Chatyń” zapisywano –
jako wspomniany „Khatyn” czy „Katyn” również. Nie chciano, by ktoś
odpowiedzialność za zbrodnię poniósł, stąd rząd rosyjski zwalał winę na
Niemców. A Niemcy? Cóż, po odkryciu grobów, głosili wszem i wobec, do jakiej
zbrodni dopuścili się wschodni sąsiedzi. I to bynajmniej nie z altruistycznych
pobudek.


 

Zmowa milczenia


Najbardziej irytująca w okresie
powojennym była owa zmowa milczenia, która panowała nie dość, że na ziemiach
polskich, to na całym świecie. Pomimo usilnych starań, władze próbowały tłumić
jakiekolwiek wzmianki o zbrodni, tłumacząc to częstokroć ostrożnością w
stosunkach międzynarodowych. Jak zauważył jednak Witold Wasilewski, „Rola
Zachodu […] nie była w sprawie katyńskiej jednoznacznie pozytywna, nie była też
– wbrew powielanym często opiniom – jednoznacznie negatywna”. Jak podkreśla,
Zachód poprzez działalność rządów, instytucji i osób służył zarówno złu, jak i
dobru.

 

Pomnik chatyński

Obrazek pobrano z Wikipedii.

 

 

  "Zachód a Katyń" Witold Wasilewski; artykuł w Biuletynie IPN, 2010 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Drugi Katyń?

30 kwi



Porównania do zbrodni katyńskiej można było
usłyszeć po tragedii pod Smoleńskiej, która miała miejsce 10 kwietnia 2010 – część
ważnych dla Polski osób zginęła niedaleko miejsca, gdzie siedemdziesiąt lat
temu zgładzone zostały równie ważne postaci.

 

Możemy tutaj dostrzec niemalże
mistrzostwo ironii. By o zbrodni katyńskiej mówił cały świat, a cokolwiek w tej
sprawie ruszyło, musieli zginąć główni przedstawiciele Rzeczpospolitej Polskiej.

 

Lot nad katyńskim gniazdem

Nie ulega wątpliwości, iż Smoleńsk
przyjął na swe barki metaforyczny charakter. To tu przeszłość i teraźniejszość
połączyły się w swym morderczym uścisku. I tak oto, proszę państwa, znów
pojawił się temat stosunków polsko-rosyjskich. Zostały one zerwane przez dawną zbrodnię
– Rosja oskarżyła Polskę o współpracę z hitlerowskimi Niemcami, podczas gdy w
tym samym czasie poprosiliśmy ONZ o zbadanie sprawy katyńskiej. Czyżby zbrodnia
katyńska mogła być nie tylko pretekstem do zerwania, ale i odnowienia stosunków
dyplomatycznych?

 

Otwartość Rosji

Większość Polaków zauważyła
zachowanie Rosji. Jedni docenili, inni stwierdzili, że to całkiem niezła
manipulacja. Ale faktem jest, iż Rosja wobec tragedii zachowała się w sposób
godny podziwu. Żałoba narodowa, oficjalne deklaracje, obecność zbrodni
katyńskiej w mediach… i, co jest najistotniejsze, przyznanie się do plamy na
historii sprzed lat.

 

Znów światło dzienne

Sprawa katyńska ponownie wróciła
nie tyle do opinii publicznej, lecz także do odpowiednich oddziałów. Co więcej,
dokumenty pojawiły się także w Internecie. „Są to słynne dokumenty z teczki
numer 1, która przez dziesięciolecia była przechowywana w zamkniętym archiwum
Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego”, czytamy na jednym z portali
internetowych. „Dokumenty były ściśle tajne i dostęp do nich mieli tylko sekretarz
generalny i kierownik kancelarii Komitetu Centralnego KPZR”*. Warto wspomnieć
też o deklaracjach Dmitrija Miedwiediewa, który, choć stwierdził „to nie
znaczy, że tych materiałów nikt nie zna”, obiecał ujawnienie dokumentów o
zbrodni katyńskiej. „Niech wszyscy obejrzą”, mówi. „Niech zobaczą, co
uczyniono, kto podejmował decyzje, kto wydał polecenie, by unicestwić polskich
oficerów. Tam wszystko jest napisane. Widnieją tam wszystkie podpisy. Wszystkie
postacie są znane**”. Szef Komisji Spraw Zagranicznych w Dumie Konstantin
Kosaczow podkreśla jednak: „Utrzymując klauzulę tajności, chronimy także
potomków osób odpowiedzialnych za tę zbrodnię”.

 

Krok do przodu?

Niewątpliwie tragedia pod
Smoleńskiem wpłynęła na zainteresowanie się zbrodnią katyńską. To jednak, czy
krok ten był małym kroczkiem, czy wielkim krokiem, zweryfikuje czas.

 

 

*"Dokumenty katyńskie w Internecie"

**"Rosja zapewnia, że ujawni nieznane dokumenty"

***"Katyń wraca do sądu. Przełom czy formalność?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niecodzienna pielgrzymka

30 kwi



Słowa Wiktora Węgrzyna zainspirowane przez
ks. Zdzisława Peszkowskiego i wypowiedziane jesienią 2000 roku początkowo
zostały odebrane, delikatnie mówiąc, z dystansem. No bo jak to, katyński rajd!?

 

Mnóstwo motocykli, które
przejeżdżają ulicami miasta. Biało-czerwone chorągiewki. Międzynarodowy
Motocyklowy Rajd Katyński.

 

Duchowe przeżywanie

Rajd ma charakter pielgrzymki i,
jak jest to mówione, jest czcią oddaną nie tylko tym, którzy umarli, ale także
ma w pamięci tych, którzy żyją teraz. Uczestnicy biorą udział w Mszach,
rozmawiają, wymieniają się spostrzeżeniami. „Pędźcie na koniach skrzydlatych w
motocyklowej wyprawie”, mówi ksiądz Peszkowski. „Pędźcie i nieście ze sobą
naszą miłość, nasze tęsknoty…”.

 

„Mam nadzieję!”

To niesamowite, jak wiele emocji
musi wzbudzić taki rajd. Jak bardzo musi poruszać te wszystkie pokłady uczuć,
które skrywamy gdzieś w duszy. I jak bardzo zapadające w pamięć mogą okazać się
niektóre wypowiedziane słowa.

 

"(…) Pytam jedną z pań:
- Dlaczego zostaliście tutaj? Dlaczego nie chcieliście wracać do Polski? A ona
na to,
- Do Polski? A gdzie ta Polska jest tak naprawdę? Dla mnie zawsze tutaj była
moja Polska. Widzisz tą resztkę nagrobka młody człowieku?
- Widzę – odpowiadam niepewnie.
- Tutaj leży moja matka.
- A w tym miejscu – odzywa się druga kobieta – leży mój ojciec zamordowany
przez NKWD w 1963r. czyli w tym roku kiedy NKWD zdewastowało polski cmentarz.
- To był straszny rok dla Polaków – stwierdza starszy gość w opasce
białoczerwonej z czarnym napisem AK.
Aż do opuszczenia cmentarza nie odezwałem się już ani słowem. Mam nadzieje że
moje milczenie było wymowne. Mam nadzieję, że zrozumieli, że ja zdałem sobie
sprawę z tego, czym dla nich jest ta ziemia. Mam nadzieję!"*

 

 


Obrazek ściągnięto z tej strony.

 * Wypowiedż Złego Boba umieszczona na stronie internetowej.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Pomnik trwalszy niż ze spiżu”

30 kwi



Pomnik to nie tylko zlepek różnych
materiałów budowlanych, na którym lubią przesiadywać ptaki i które setki ludzi
omijają każdego dnia, nawet nie rzuciwszy na nie okiem.

 

Pomnik przypominający o Katyniu,
który znajduje się w Londynie, jest szczególnie istotny. Powstał 18 września
1976 roku, po pięciu latach starań.

 

Anty-!

Znaleźli się ludzie, którzy chcieli
do tego nie dopuścić. Niektóre osoby z rządu brytyjskiego były przeciwko, o
samych Sowietach nie wspominając. Brytyjski Foreign Office, jak można
przeczytać, twierdził, że „należy o sprawie zapomnieć w interesie
angielsko-sowieckich stosunków”. Osoby, które postanowiły dopiąć swego, były
nieugięte. Angielsko-polski Komitet Budowy Pomnika Katyńskiego w Londynie,
któremu przewodniczył lord Barnby, chciał uczcić pamięć oficerów pomimo uporu
władz. I choć po jakimś czasie lokalizację pomnika zmieniono, w latach
osiemdziesiątych po zwycięstwie Partii Konserwatywnej i działaniach Margaret
Thatcher uroczystości pod pomnikiem miały oficjalnie miejsce w obecności
brytyjskiej armii.

 

Zakazane kusi

Co trzeba zrobić, by ludzie
zainteresowali się czymś? Zakazać im tego. Stara, odwieczna prawda. Nic więc
dziwnego, że zainteresowanie zbrodnią katyńską wzrosło, gdy pomnik mający
upamiętniać ją został zakazany. Pomnik stał się kolejnym symbolem – walki o
prawdę, nawet, jeśli nie wszyscy chcą o tej prawdzie mówić.

 

 

Obrazki ściągnięto z tej strony.

 


Obrazek pobrano z Wikipedii.



  Rzeczpospolita, "Cień
Katynia", Warszawa, 16 kwietnia 2005

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Golgota Wschodu

30 kwi



Golgota Wschodu – w tych jakże krótkich
dwóch słowach znajdziemy odbicie zbrodni, jakie dokonały się na ziemiach
wschodnich po wrześniu roku ’39.

 

Wyrażenie zostało stworzone przez
Jana Pawła II. Totalitaryzm nazistowski i komunistyczny nazwał „religią
nienawiści”; system pierwszy kazał nienawidzić „podludzi”, drugi zaś – „wrogów
ludu”.

 

 „Ojcze, przebacz im, bo nie
wiedzą, co czynią…”

„Trzeba jednak mieć świadomość, że
również ta śmierć, a raczej to wielkie żniwo śmierci, jest jakoś wpisana w Boże
plany i nabiera nowego znaczenia w perspektywie śmierci i zmartwychwstania
Chrystusa. Nade wszystko staje się ona ofiarą, której owocem jest dobro”, mówił
Jan Paweł II. „W wymiarze narodowym przybrało ono kształt wolności. W wymiarze
ludzkim jest przykładem odwagi i wytrwania w wierności ideałom. W wymiarze
chrześcijańskim staje się wezwaniem do przebaczenia”. Ojciec Święty często
wspominał o katyńskiej zbrodni, podkreślając, iż nie możemy zapomnieć. Podkreślał,
że modli się za tych, którzy zginęli. O ile mógł, odwiedzał wszystkie te
miejsca, które były ze zbrodnią związane.

 

Symboliczna metafora

Istnieje fundacja „Golgota Wschodu”.
Wyrażenie to stało się też synonimem zbrodni katyńskiej. Nie ukrywa
wątpliwości, iż Golgota ta pochłonęła miliony ofiar. Ale jeśli to Golgota…
jeśli to miejsce cierpienia, drogi do śmierci i męczeństwa… czemu nie miałaby
to być też droga do czegoś większego, głębszego? W końcu, choć Chrystus umarł,
zmartwychwstał. Choć byli ci, którzy przybili go do krzyża i ci, którzy drwili
i szydzili, śmierć została zwyciężona. I tutaj, tutaj jest podobnie – choć świat
miał się nie dowiedzieć, zdarzenie to nie zostało zapomniane. Śmierć nie stała
się tylko kolejnymi statystykami w ponurym słupku wykresów.

 

Obrazek ściągnięto z tej strony.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Odległa bliskość

30 kwi



Katyń wydawał mi się odległy. Bliski, jeśli
brać pod uwagę to, iż jestem Polakiem, ale zazwyczaj pod słowami „inteligencja”
kryły się osoby gdzieś z daleka. Cóż, nie do końca „z daleka”.

 

Natknęłam się na książkę „Śmierć
przyszła wiosną” Jana Delowicza – historyka, który interesuje się szczególnie
historią w moim regionie.  

 

Żory a Katyń

Żory są, jak wspominałam, starym,
stosunkowo małym miasteczkiem na Śląsku. Mieszkam tutaj od urodzenia i, jak to
zwykle bywa, nie łączę miasta, które znam od zawsze z sytuacjami, o których wie
większość. Jakież było więc moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się o tym, iż
podczas zbrodni katyńskiej zginęli żorzanie!… Owszem, wiedziałam o „inteligencji
z całej Polski”, ale tak jakoś instynktownie wydawało mi się, że nie, to nie
może dotyczyć miejsca, które ja znam – ludzi, którzy znają te miejsca, co ja i
żyli w mieście, w którym i ja żyję.

 

Bliska odległość

Podejrzewam, że większość ludzi tak
ma. Pod słowem „historia” kryje się przeszłość, która dotyczy Polski, ale która
jakoś „musiała” ominąć miejsce, w którym żyjemy – o ile żyjemy w jakimś
mniejszym mieście. Bo jaki niby wpływ miałaby taka mieścinka, no jaki? Ha,
jakże błędne jest to nasze myślenie…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii